Sieć sklepów Tesco wycofuje się z pomysłu umieszczenia na swych produktach etykiet informujących o poziomie emisji gazów cieplarnianych generowanej w trakcie ich wytwarzania. Ambitny plan, który miał dotyczyć aż 70 tys. produktów, okazał się – wedle wszelkiego prawdopodobieństwa - niemożliwy do zrealizowania. Firma wini za ten stan rzeczy ogrom pracy konieczny do zaangażowania w projekt oraz niechęć innych sieci do pójścia w ślady Tesco.
Pomysłodawcą informowania o „śladzie węglowym”' produktów za pośrednictwem etykiet był Sir Terry Leahy, prezes Tesco, który w 2007 r. obiecał poddać tej procedurze tysiące artykułów sprzedawanych przez popularną sieć sklepów. Strategia koncernu powstała w oparciu o badania konsumentów, których znaczna liczba przyznała, że w codziennych zakupach zamierza szukać artykułów, przy produkcji których emisja dwutlenku węgla jest niższa. Plan, który buńczucznie nazwano „rewolucją w zielonej konsumpcji”, miał dotyczyć produktów w rodzaju papieru toaletowego, mleka i soku pomarańczowego. Brytyjczycy mieli przekonać się na własne oczy, które są najmniej przyjazne dla środowiska.
Ostatecznie sieć poinformowała, że bierze pod uwagę porzucenie „zielonego programu”. Nie omieszkała przy okazji obarczyć częścią winy konkurencję, która – wbrew przewidywaniom – nie poświęciła czasu i środków na naśladowanie inicjatywy Tesco. Drugim powodem jest brak czasu – co najmniej kilku miesięcy – niezbędnego, by obliczyć „ślad węglowy” każdego produktu.
Rzecznik prasowy Tesco powiedział dziennikowi Guardian, że firma ma zamiar stopniowo wycofać się projektu etykiet, ale nie porzuca zamiaru umieszczenia informacji o emisji CO2 na niektórych produktach. „Jesteśmy głęboko zaangażowani w ten projekt i w pomaganie naszym klientom w dokonywaniu proekologicznych wyborów. Żadna ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Zawsze poszukujemy lepszych sposobów zaprezentowania wpływu produktów na środowisko, które są pomocne naszym klientom”.
Rzecznik organizacji Carbon Trust, która opracowała etykietę informującą o „śladzie węglowym”, powiedział, że jest ona rozczarowana wiadomością. Wśród firm, które używają podobnych etykiet na swoich produktach, są m.in. koncern PepsiCo (na czipsach Walker oraz sokach owocowych Tropicana) oraz Dyson i Kingsmill.
Na podstawie informacji dziennika The Guardian opracował TK